Site Loader
Agregat prądotwórczy ustawiony na zewnątrz domu jednorodzinnego jako zasilanie awaryjne

Dom jednorodzinny znosi krótką przerwę w dostawie prądu bez problemu. Przy przerwie kilkunastogodzinnej sytuacja wygląda inaczej: gaśnie ogrzewanie, bo pompa obiegowa i sterowanie kotła wymagają zasilania; przestaje działać pompa wody, jeśli dom jest na własnym ujęciu; przestaje działać przepompownia ścieków; rozmraża się zamrażarka; przy ogrzewaniu pompą ciepła — dom zaczyna wychładzać się już po kilku godzinach.

Awarie trwające dłużej zdarzają się najczęściej po wichurach i przy oblodzeniu sieci, czyli zimą — dokładnie wtedy, gdy ich konsekwencje są najpoważniejsze.

Agregat jako zabezpieczenie ma sens, ale wymaga dwóch dobrych decyzji: co ma zasilać i jak ma być podłączony.

Ile mocy naprawdę potrzeba

Pierwsza rzecz do ustalenia: agregat awaryjny w domu nie musi zasilać wszystkiego. Ma zasilać to, czego brak jest kosztowny albo niebezpieczny.

Typowa lista priorytetów wygląda tak:

Ogrzewanie — pompa obiegowa (50–150 W), sterownik kotła, pompa w kotle na paliwo stałe, ewentualnie podajnik. Razem zwykle poniżej 500 W. To najważniejsza pozycja przy awarii zimowej i jednocześnie jedna z najmniej mocochłonnych.

Woda — pompa głębinowa lub hydrofor. Tu pojawia się problem rozruchu: pompa o mocy nominalnej 1 kW przy starcie pobiera kilkakrotnie więcej.

Ścieki — przepompownia, jeśli dom ją ma.

Chłodnictwo — lodówka i zamrażarka. Moc niewielka, ale znowu z rozruchem sprężarki.

Oświetlenie i gniazda podstawowe — kilkaset watów przy oświetleniu LED.

Zsumowanie tych pozycji daje zwykle 2–4 kW mocy ciągłej. Doliczając zapas na rozruch największego silnika, agregat o mocy 5–6 kW pokrywa potrzeby zdecydowanej większości domów jednorodzinnych.

Osobną kategorią są domy z pompą ciepła i z ogrzewaniem elektrycznym — tam zapotrzebowanie liczone jest w kilkunastu kilowatach, a agregat awaryjny o takiej mocy to zupełnie inna klasa urządzenia i kosztu. W takich przypadkach częściej stosuje się rozwiązanie częściowe: agregat zasilający obieg, sterowanie i podstawowe odbiorniki, przy jednoczesnym czasowym przejściu na źródło rezerwowe ciepła (kominek z płaszczem wodnym, grzałki w buforze). Zestawienie agregatów według mocy i rodzaju prądu znaleźć można pod adresem https://wynajmijsprzet.com/zasilanie-i-oswietlenie/.

Jedno- czy trójfazowy

Jeśli wszystkie odbiorniki priorytetowe są jednofazowe, agregat jednofazowy jest rozwiązaniem prostszym i tańszym.

Agregat trójfazowy jest potrzebny, gdy zasilane mają być odbiorniki trójfazowe — pompa głębinowa w wykonaniu 400 V, niektóre pompy ciepła, kuchnia elektryczna.

Uwaga, o której warto wiedzieć: przy agregacie trójfazowym moc dostępna na jednej fazie to zwykle jedna trzecia mocy całkowitej. Agregat 6 kW trójfazowy nie zasili odbiornika jednofazowego o mocy 4 kW. Przy zasilaniu instalacji domowej istotne jest też rozłożenie obciążenia na fazy — mocno niesymetryczne obciążenie części agregatów prowadzi do nieprawidłowej pracy.

Podłączenie: tu improwizacja jest groźna

To jest najważniejsza część tego tekstu.

Rozwiązanie spotykane w praktyce — przewód z dwoma wtyczkami, wpinany jednym końcem do agregatu, drugim do gniazdka w domu — jest praktyką skrajnie niebezpieczną. Powody są dwa.

Po pierwsze, taki przewód ma po stronie agregatu odsłonięte styki pod napięciem. Dotknięcie ich oznacza porażenie.

Po drugie, i groźniejsze: napięcie z agregatu trafia przez instalację domową do transformatora stacji, gdzie ulega podwyższeniu do napięcia sieci średniego napięcia. Oznacza to napięcie na przewodach linii, przy której pracują ekipy energetyki, przekonane że linia jest wyłączona. To mechanizm odpowiadający za wypadki śmiertelne.

Prawidłowe rozwiązanie to instalacja wykonana przez elektryka z uprawnieniami, zawierająca przełącznik źródeł zasilania — urządzenie, które fizycznie uniemożliwia jednoczesne połączenie instalacji z siecią i z agregatem. Może to być przełącznik ręczny albo automatyczny układ SZR, przełączający zasilanie samoczynnie po zaniku napięcia.

Do tego dochodzi gniazdo przyłączeniowe agregatu w wykonaniu przemysłowym, wydzielony obwód odbiorników rezerwowanych oraz prawidłowo rozwiązana kwestia uziemienia i ochrony przeciwporażeniowej przy pracy na agregacie — to zagadnienie zależne od konstrukcji urządzenia i wymaga wiedzy fachowej.

Koszt takiej instalacji jest niewielki w porównaniu z ceną samego agregatu, a jest warunkiem, żeby całość miała sens.

Przełącznik źródeł zasilania zamontowany w domowej rozdzielnicy elektrycznej

Kupić czy wypożyczyć

To pytanie warto zadać uczciwie, bo odpowiedź zależy od częstotliwości awarii w danej lokalizacji.

W zabudowie miejskiej i podmiejskiej, z siecią kablową, dłuższe przerwy w dostawie prądu zdarzają się rzadko — raz na kilka lat, jeśli w ogóle. Agregat kupiony na taką okoliczność stoi latami, a urządzenie spalinowe przechowywane bez eksploatacji ma zwykle zapchany gaźnik i rozładowany akumulator dokładnie wtedy, gdy jest potrzebne.

W terenie z siecią napowietrzną, na obszarach leśnych i górskich, gdzie wichury zrywają linie kilka razy w roku, rachunek wygląda inaczej i zakup ma uzasadnienie.

Rozwiązaniem pośrednim, o którym warto pomyśleć, jest przygotowanie instalacji — przełącznika i gniazda przyłączeniowego — bez kupowania agregatu. Instalacja wykonana raz pozostaje gotowa, a samo urządzenie można wtedy sprowadzić na czas awarii albo na okres, w którym ryzyko jest największe.

Eksploatacja: cztery zasady

Nigdy w pomieszczeniu. Agregat pracuje na zewnątrz, w miejscu z zapewnioną wentylacją, z dala od okien i wlotów powietrza. Spaliny zawierają tlenek węgla — bezwonny i śmiertelny. Praca w garażu z otwartą bramą nie jest wystarczającym zabezpieczeniem.

Zabezpieczenie przed warunkami. Urządzenie musi być chronione przed deszczem i śniegiem, ale bez ograniczania wentylacji. Do tego służą dedykowane zadaszenia, nie folia narzucona na obudowę.

Uruchamianie okresowe. Agregat stojący bezczynnie powinien być uruchamiany co kilka tygodni na kilkanaście minut, pod obciążeniem. To najskuteczniejszy sposób, żeby zadziałał, gdy będzie potrzebny.

Paliwo. Benzyna traci właściwości po kilku miesiącach przechowywania. Zbiornik na czas dłuższego postoju opróżnia się albo stosuje stabilizator paliwa, a zapas wymienia rotacyjnie.

Post Author: Joanna